Potańcówka z muzyką tradycyjną – fotorelacja z ŻyWej Pracowni

Potańcówka z muzyką tradycyjną – fotorelacja z ŻyWej Pracowni

Finał naszego karnawałowego maratonu miał metę w ŻyWej Pracowni przy ul. Celnej 5. Potańcówka z muzyką tradycyjną na żywo zabrała nas w niesamowitą taneczną podróż przez wschodnie Karpaty i Mołdawię. I działy się tam rzeczy cudowne. Zobaczcie sami.

Początkujące talenty

Potańcówka zaczęła się od warsztatów tańca. Rzetelnych, uważnych i… bardzo przyjemnych. Po krótkim wywiadzie okazało się, że na nasze wydarzenie przyszły głównie osoby, które nie tańczyły. Nie tylko nie tańczyły tańców czango, ale w ogóle z tańcem kontakt miały dość dawno. Dla naszej mistrzyni tańca Joanny Mieszkowicz zabrzmiało to jak wspaniałe wyzwanie. Bo nauka początkujących to dla niej jak szlifowanie brylantów – trochę pracy, a stworzy się prawdziwy klejnot.


I tym razem też tak było. Warsztat zaczął się od rozgrzewki, a następnie zgłębiania pulsu oraz ciężaru specyficznego dla czango. Po tym wprowadzeniu poznaliśmy kroki pierwszego tańca i rozgrzaliśmy się na dobre. Skupienie nauczyciela i chęci uczniów przyniosły świetne efekty. Bo… już drugi taniec na potańcówce, bardzo wymagający stica (czyt. sztica) poszedł wszystkim bardzo dobrze jak na pierwszy raz. Najwięcej radości dostarczył taniec, podczas którego uczestnicy między innymi odwracają się do siebie, uśmiechają i klaszczą w dłonie. Asia żartowała na zakończenie: chyba nigdy wcześniej nie otrzymaliśmy tylu braw.

Czarodzieje muzyki

Powiedzieć, że Potańcówka z muzyką tradycyjną na żywo była udana to jakby nic nie powiedzieć. To była po prostu muzyczno-taneczne misterium. Oprócz wspaniałych gości swoją niesamowitą grą na instrumentach czarowali Magda Olkiewicz i  Farkas Gyulai z kapeli Bratanika oraz Paweł Iwan – nasz zaprzyjaźniony człowiek-orkiestra z Kapeli OzimkowiczaSamo PołudnieHajda Banda. Przy takiej oprawie trudno nie poddać się melodiom i zapomnieć o całym świecie.

Goście stali i spontaniczni

W naszej relacji trudno nie wspomnieć o naszych stałych gościach, którzy tańczą z nami od lat oraz bywają na naszym Festiwalu Czango w Polsce. Ci nie zawodzą i jesteśmy im za to bardzo wdzięczni. Ale byli także goście spontaniczni, którzy dołączyli do nas na samo zakończenie. Takimi było np. troje doktorantów węgierskich, którzy w Krakowie przebywają na Erasmusie. Byli także goście, którzy zwyczajnie chcieli gdzieś wyjść, rozerwać się, odgonić szary, zimowy nastrój. A nasz taniec czango do tego nadaje się, jak żaden inny.

Greckie zakończenie

Na koniec potańcówki klimat się zmienił. A to za sprawą Sabiny Krauze, która prowadzi wspaniałe warsztaty śpiewu, a także bierze udział w koncertach. Sabina wraz z Magdą Olkiewicz są zafascynowane muzyką i kulturą grecką. I obie postanowiły nam ją pokazać. Artystki wykonały fenomenalne Rebetiko. Magda grała, a Sabina śpiewała. Farkas i Paweł także dołączyli do gry. Na chwile przenieśliśmy się na ulice słonecznej Grecji. Tego wrażenia i atmosfery po prostu nie da się ująć w słowach chyba żadnego języka. To trzeba usłyszeć i poczuć.

Muzyka, taniec i śpiew są ponad narodowościami. Zawsze jednoczą, bo zaspokajają naturalną ludzką potrzebę zanurzenia się w dźwięku. Dlatego także działają kojąco na ciała i dusze. Bez względu na pochodzenie, rytm czy instrumenty. I tego właśnie doświadczycie na naszych potańcówkach.

Podobne wpisy