Przyjaźń polsko-węgierska w rytmie czango – relacja z tego wyjątkowego dnia w Krakowie

Przyjaźń polsko-węgierska w rytmie czango – relacja z tego wyjątkowego dnia w Krakowie

Choć pogoda marcowa bywa kapryśna, nasze serca biły w rytmie bratankowskiej serdeczności! 23 marca obchodziliśmy Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. I jak to u nas bywa, zrobiliśmy to w rytmach Eko i Etno. Od podziemi łagiewnickiego sanktuarium po zielone polanki przy stawie Bonarka. Działo się!

Od relikwii do wspólnego świętowania

Naszą przygodę rozpoczęliśmy w wyjątkowym miejscu na mapie Krakowa – w Kaplicy Węgierskiej pod kościołem głównym w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. To miejsce niezwykłe, skrywające m.in. relikwie pierwszego króla Węgier, św. Stefana. Była chwila na zadumę przy muzyce, krótką modlitwę o pokój i… nabranie sił przed częścią artystyczną!

To tutaj poczuliśmy, jak silne i wielowiekowe są fundamenty, na których opiera się przyjaźń polsko-węgierska.

Muzyczne „łowienie ludzi” nad stawem Bonarka

Po części oficjalnej przenieśliśmy się na jedyną na świecie ulicę Przyjaźni Polsko-Węgierskiej (nieopodal Centrum Handlowego Bonarka). Czy wiedzieliście, że samo centrum budowała węgierska firma? Choć właściciele się zmienili, nazwa ulicy pozostała, a my postanowiliśmy nadać jej prawdziwie społeczny charakter.

Przy znaku Związku Wędkarskiego nad stawem Bonarka nie łowiliśmy jednak ryb. Łowiliśmy ludzi do wspólnej zabawy! Naszą „zanętą” były:

  • uśmiech i otwartość,
  • pyszne śliwki węgierki,
  • niespożyta energia naszych muzyków.

Magda Olkiewicz z kapeli Bratanika i Paweł Iwan wyczarowali dźwięki, przy których trudno było ustać w miejscu. Tym bardziej, że Joanna Mieszkowicz wspaniale im wtórowała, grając na bębenku – nadając taneczny rytm. Graliśmy i śpiewaliśmy polskiego „Krakowiaczka” i czangową „Szederinda-rinda”, bo… jak się okazuje oba utwory są niemal identyczne melodycznie! To tylko kolejny dowód na to, jak blisko nam do siebie.

Video-laurka i taniec w kręgu

Kulminacyjnym punktem programu było nagranie specjalnej video-laurki dla naszych przyjaciół znad Dunaju i rzeki Siret. W nagraniu wzięli udział nie tylko zaproszeni goście, ale i przypadkowi przechodnie – w tym urocza para Węgrów, która akurat spacerowała w okolicy!

Nie zabrakło też najmłodszych. Jagna i Maciek radośnie pląsali po łące ze wstążkami w kolorach flag Polski i Węgier. A Maciek pomagał także w zawieszaniu flag na maszt. Nad wszystkim czuwała nasza operatorka Kasia.

„Chcemy, aby nasze działania poruszały serca i wciągały w krąg przyjaźni kultury polskiej i węgierskiej każdą napotkaną osobę” – podsumowuje organizatorka, Joanna Mieszkowicz.

Do zobaczenia za rok!

To było nasze pierwsze świętowania Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej i w tej lokalizacji i mamy nadzieję, że nie ostatnie. Dziękujemy mieszkańcom (ludzkim i psim!) ulicy Przyjaźni Polsko-Węgierskiej za aktywny udział i otwartość na nasze czango szaleństwo.

Jeśli czujecie niedosyt, zapraszamy do śledzenia naszego Facebooka, gdzie znajdziecie pełną relację wideo. A jeśli chcecie wspierać nasze kolejne inicjatywy, by polsko-węgierski krąg taneczny stale się powiększał – zapraszamy do kontaktu!

Podobne wpisy